Duże fale w Canggu

Po kilku dniach przerwy w dostawie fal, wczoraj przyszła świeża, jeszcze gorąca, dostawa dużej ilości mas wody, które pięknie rozbijają się na wypłyceniach u brzegów malowniczej (jakby nie było) wyspy Bali 😉

Samemu wykorzystałem ostatnie dni na wyleczenie zapchanych zatok i regeneracje po pierwszym tygodniu pływania dzień w dzień. Wczoraj z rana była rozgrzewka, popołudniu dobre pływanie, ale to co zobaczyłem dziś rano około 7 na plaży lekko mnie zszokowało:

Na szczęście prognoza falowa na najbliższy czas wygląda dobrze, więc można zregenerować się fizycznie i psychiczne przed kolejnymi starciami z siłami oceanu 😉

Aloha !

 

Reklamy

Powrót do domu…czyli wiosna na Bali :)

Minęło już trochę czasu od ostatniego wpisu z Australii, w między czasie działo się sporo, za to ręczę 😉 ale nie było okazji jak teraz (siedzę w łóżku i leczę zatkane zatoki), żeby spokojnie odpalić komputer, obrobić zdjęcia czy filmy i napisać do tego kilka słów od siebie.

Dlatego na pierwszy ogień przesyłam filmik z dzisiejszego pływania ze znajomymi na plaży Batu Bolong (przy dobrze wielu znanym barze Old Man’s) :

Nie ma co za dużo opisywać, wdrażam się na nowo w pływanie w Canggu. Po Australii mam jedną deskę więcej, dzięki czemu zaczynam czuć się komfortowo na szybszych, tubujących się falach. Ale do tego mam nadzieję wrócę w kolejnych wpisach wraz z relacją foto/wideo.

Na deser mam za to małą dawkę humoru dzięki mojemu dobremu koledze Filipowi, który po ujrzeniu tego zdjęcia:

tube

stworzył taką piękną przeróbkę 🙂

coelho

Mogę dlatego powoli z dumą i bez zbytniego skrępowania mówić o polskiej filozofii surfingu. Pracę magisterską o windsurfingu już napisałem, więc czas zabrać się bardziej szczegółowo za czysty surfing !
Kto wie, może z czasem spis przemyśleń, doświadczeń z podróży i poszukiwania fal przerodzi się w spisanie czegoś więcej niż wpis na blogu 😉

P.S. Jak mogę Ciebie drogi czytelniku/czytelniczko prosić to trzymaj kciuki, żeby udało mi się spełnić to książkowe marzenie !

Z góry…a w sumie z dołu, bo z Bali dziękuję i pozdrawiam 🙂

do zobaczenia na wodzie,

Aloha !

3style4life meeting Günther Rohn (AT/SA/AU)

My Australian adventure began on 25th of December when I landed in Brisbane. The same day I got on bus to Byron Bay where I stayed for couple of days. Later I drove with a bike thru Broken Head and Lennox Head, discovering beautiful area of Ballina. I liked it so much that I’ve finally landed there for almost two weeks !

Having great traveling hosts, Gay with her husband (http://www.pinaytraveljunkie.com) I have seen the surroundings, from Gold Coast beaches to Nimbin microclimate 🙂

Besides that, I have been walking across the town and one day in it’s industrial area I got to a surfboard factory, where I met the owner, Günther Rohn (www.grsurfboards.com).

Below you can watch a video interview with a him, a young minded surfer who’s already in his 60’s, but fully confirming my hypothesis that surfing makes all of us addicted always young, in heart and body 😉
*just the surfer’s skin gets a little bit more roasted over here in Australian sun !

Australia=Surfing, czyli wizyta na finałach Australian Boardriders Battle

Zwiedzając w niedzielne popołudnie Cronullę (południowe Sydney) trafiłem na jedne z ciekawszych zawodów w jakich miałem okazję uczestniczyć, tym razem jako kibic. Efekt jednak wciąż doskonały, gdyż atmosfera, doping innych kibiców i samych członków klubów surfingowych był naprawdę niecodzienny !
Poniżej mała galeria zdjęciowa oraz krótki film z relacją z plaży:

 

 

Poranna prasa i lekki wstyd czytając tytuł w Sydney Morning Herald…

Spotkałem się dzisiaj z kolegą, który mieszka od jakiegoś czasu wraz z dziewczyną w Sydney, pijemy kawę, rozmawiamy i nagle wyciąga artykuł na jaki dzisiaj przypadkiem trafił:

DSC_1365

Widać, że nawet na drugim końcu świata wiedzą już jaką mamy sytuację w kraju !

Chyba czas zacząć myśleć o faktycznej imigracji, może nawet politycznej 😉

Surfer, filozof, wolnomyśliciel szukający sprzyjającej oazy dla wolności słowa oraz rozwoju swojej wiedzy na temat kultury surfingu i wpływu pasji na wybory życiowe.

Pozdrawiam

Zdzisław 😉

P.S. Dobrze, że mam pseudonim, przynajmniej mnie nie znajdą wyznawcy jedynej słusznej patriotycznej drogi 😛

 

It’s already 2016 ! / Mamy już 2016 !

As it’s time for some to make New Year’s Resolutions, I have spent some time just with myself, walking between East Ballina and Skennars Head (all together 13km by the shoreline), thinking through what have I done since I went on my trip…but also what I haven’t finish !

That’s why below I have a short review of my new bag/backpack from Dakine (www.dakine.pl), that I took with me to Indonesia, now Australia.
*The rest will be in Polish, hope you like the pics or maybe you’ll learn a lil’ bit of my mother tongue 😉

cheers &  Happy New Year 🙂
Adam Strybe
______________________________________________________

Jako że nadszedł dla niektórych czas na noworoczne postanowienia, udało mi się w końcu spędzić trochę czasu z samym sobą, spacerując między East Ballina i Skennars Head (razem 13km wzdłuż plaży), myśląc czego dokonałem od początku mojej podróży…ale także czego nie udało mi się dokończyć !

Dlatego poniżej przedstawiam krótką recenzję mojej torby/plecaka marki Dakine (www.dakine.pl), którą zabrałem z sobą do Indonezji, a teraz także do Australii.

Przy okazji chciałbym podziękować dystrybutorowi Dakine’a w Polsce za wsparcie i wyposażenie mnie w kilka niezbędnych do podróżowania oraz surfowania akcesoriów 🙂

RECENZJA:

Na kilka dni przed wyjazdem zrobiłem małe porównanie dwóch toreb z kolekcji Dakine’a. Jedną (Split Roller) miałem już przetestowaną w boju, drugą (Departure) jak się okazało po czasie, zacząłem coraz bardziej doceniać 😉

Departure (http://eu.dakine.com/p/backpacks-and-gear/luggage/duffles/departure-55l-16w)
Split Roller (http://dakine.pl/torby-podrozne/7142-torba-na-kolkach-split-roller-100l-black-w15-16-610934972115.html)

Na początku postawiłem sobie proste pytanie: Którą torbę wybrać do kraju gdzie nie ma zbyt wielu chodników ?!
I tu zaczynają się schody, ponieważ jak wyobrazimy sobie spacer po ogromnym lotnisku z torbą bez kółek to już czujemy, że może być ciężko… Z drugiej strony, wyobraźcie sobie jeździć przez kilkadziesiąt kilometrów na skuterze, mając jeszcze plecak między nogami i myśleć czy aby nasza torba na kółkach nie zjedzie za moment z siedziska.
Tu znalazło się rozwiązanie, które mnie osobiście przekonało, czyli torba podróżna Departure, która ma chowane paski/ramiączka (jak w plecaku). Czyli torba zaraz po wyskoczeniu z luku bagażowego i wykonaniu dwóch szybkich ruchów może wylądować na plecach, a zaraz potem towarzyszyć mi na motorze, bez obawy o to że ją zgubię.
Poniżej kilka z zdjęć z wstępnego pakowania bagażu do Indonezji.

Widać na pierwszy rzut oka sporą różnicę w rozmiarze. Sam fakt, że większy Split Roller ma kółka dodaje mu trochę masy własnej (4,6kg), ale  można go za to spokojnie używać w bardziej cywilizowanych krajach, z większą ilością powierzchni płaskich oraz transportem przeważnie czterokołowym.
Dla porównania Departure może być malutki i płaski gdy go opróżnimy, ale jest przy tym bardzo pakowny, a jego masa (1,8kg) wraz z opcją plecaka przekonały mnie ostatecznie o zabraniu go w obecną podróż.
Decyzji tej ani trochę nie żałuję !!!

Tak jak widać powyżej torba w połączeniu z uniwersalnym plecakiem sprawdza się w akcji doskonale !

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego 2016’ego roku 🙂
Adam Strybe